Obserwatorzy

sobota, 12 maja 2012

samoocena

To smutne, że częściej się za coś winimy, niż chwalimy. Częściej dostrzegamy rzeczy, które są w nas złe, niż te, które mogły by być naszymi największymi zaletami. Zauważamy, że nie umiemy matmy, mamy wielkie uda, nie potrafimy ugotować obiadu złożonego z pięciu dań + przystawki i jeszcze na dodatek nie mamy fajnych ciuchów. Ale nie widzimy, że z innymi przedmiotami idzie nam o wiele lepiej, mamy ładne piersi, umiemy zrobić najlepszą kawę i świetnie dogadujemy się z ludźmi, mamy dobre serce i jesteśmy szczerzy. Dlaczego raczej te pierwsze rzeczy są bardziej widoczne? Czy to dobrze? Nie! Przecież o niebo lepiej będzie nam się żyło, kiedy poprawimy swoją pewność siebie, docenimy swoje dobre strony, prawdy o sobie. Oczywiście jest cienka granica między tym, o co mi chodzi, a samouwielbieniem, więc trzeba się pilnować ;)
Ważne jest jeszcze to, że często kierujemy się opinią innych ludzi, którzy nieraz porównują nasze wady do zalet innych, np. mama już po raz kolejny Ci mówi, ze ta Ania z sąsiedniego mieszkania, to codziennie sprząta, a Krysia córka cioci Mani świetnie gotuje. Wtedy mamy wszystkiego dość i tak naprawdę się poddajemy, zamiast wziąć się w garść i pokazać na co nas stań ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz