Obserwatorzy

środa, 18 lipca 2012

Nowa generacja

Korzenie, powrót do korzeni, pamięć o przodkach - hasła często spotykane, wielu ludzi powtarza, że trzeba przypominać młodemu pokoleniu o tym, co było. Nigdy nie zwracałam na to szczególnej uwagi, myślałam, że przecież na pewno nie jest aż tak źle, każdy młody przecież chce wiedzieć co było dawniej, jakie było życie i że rodzice / dziadkowie opowiadają o tym, nawet jeśli młody człowiek o to nie prosi. Ostatnio jednak jestem świadkiem tego, jak mało jednak ta 'nowa generacja' wie. Nie dziwi mnie jeszcze to, że pytają, co to jest dzierwa, międlica, czy moździerz, ale  fakt, że nie wiedzą, co to jest sieczkarnia, żarna, motyka lub grabie już lekko mnie przeraża. Nie wiedziałam też, czy śmiać się, czy płakać, kiedy dziecko, widząc kosę, zapytało czemu tu stoi atrybut ŚMIERCI (babulki, która chodzi z kosą), a nie miało pojęcia, że to kosa do ścinania trawy.
Żal na to patrzeć. Gdyby to był 2050 rok i oglądano by rzeczy, którymi my się obecnie posługujemy, to nic, ale chodzi o to, że teraz jesteśmy ludźmi, którzy od starszych jeszcze mogą się dowiedzieć, jak ciężkie było życie, zwłaszcza na wsi, ile trzeba było włożyć pracy w to, aby mieć z czego żyć, mieć, co wsadzić do garnka, mieć się w co ubrać. Weźmy np. taki len, nad którego obróbką trzeba było pracować caluśki rok Na dowód wywiad z panem, który się tym zajmował, ale tylko do momentu oczyszczenia lnu, później następowała praca, która już należała do kobiet - schodziła niemal cała zima, aż powstały tkaniny.
Co można zrobić, by ocalić od zapomnienia tak ważne rzeczy? Po pierwsze nauczyć młodego pokolenia miłości do historii, zwłaszcza rodzinnej, zachęcić do jej poznawania. Zabierać dzieci na wieś, do skansenów, do gospodarstw, gdzie jeździ wóz ciągnięty przez konia, a grabie i widły sa na porządku dziennym! Żeby już nikt nie pytał, co to znaczy orać ziemią i do czego służy motyka.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz