Obserwatorzy

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Kobiety

W ostatnim czasie kobiety coraz bardziej dominują. Jakiś amerykański, czy brytyjski uczony przeprowadził badania, z których wynika, że kobiety, po raz pierwszy od 100 lat, są bardziej inteligentne od mężczyzn. Feministki się cieszą, a  jak wygląda to w rzeczywistości? Według mnie kobiety przeradzają się w tyranów, w postaci nie tylko dominujące i rządzące, ale  też niemiłe, grubiańskie i oschłe. Znowu powołuję się na moja pracę, gdzie mam kontakt z wieloma osobami i mogę obserwować.
Przede wszystkim to mężczyzna pierwszy powie "dzień dobry", "dziękuję"... Kobieta nie tylko się nie odezwie, ale jeszcze w dodatku, jako pierwsza ma pretensje, coś jej nie pasuje, narzeka. Najgorzej jest, gdy kobiety są w grupie, pokazując jedna przed drugą swoją ważność, całkowicie przedstawiają swoją chamską naturę. Przykre? Tak!
Oczywiście było już tak w historii, że kobieta zostawała w domu  sama, zarządzała, bo facet miał iść na wojnę, ale teraz mamy inne czasy. Dookoła słychać hasła równość, partnerstwo, brak dominacji...


PS
Mój tekst nie jest stereotypowy - nie dotyczy wszystkich pań, tylko niektórych jednostek. Nawet dziś można spotkać kobiety, które śmiało da się nazwać damami! 

piątek, 24 sierpnia 2012

WYmiar marzeń

Niemal codziennie, przed snem, daję sobie około 30 minut na to, by odlecieć w świat marzeń. W głowie układam scenariusz mojego życia. Raz mieszkam z miłym mężem i dziećmi w domku na wsi. Dom ma okiennice, białe meble w kuchni, pokój dzienny w stylu chippendale, duży ganek z regałami książek. Pracuję na pół etatu, resztę zajmuję się dziećmi i domem. Jednak innym razem mieszkam w 3- pokojowym mieszkaniu, mam dobrze płatna pracę, imprezuję w klubach, spotykam przystojnych facetów...
   Taki odlot w sferę marzeń daje dużo szczęścia, potem się lepiej śpi ;)
Być może moje idealne życie, to połączenie tych dwu obrazów?

Istnieje ponoć taka zasada, że jeśli w coś mocno wierzymy, to jest szansa, że to się spełni. Chciałabym, by ta zasada była prawdziwa, będę dążyć do spełnienia marzeń, ale wiem, że przede mną długa droga.

czwartek, 9 sierpnia 2012

Nepotyzm

Przyswoiłam sobie ostatnio nowe słowo. Jest nim  NEPOTYZM. Nepotyzm to inaczej osiąganie celu, dzięki znajomościom, dzięki powiązaniom rodzinnym. A tu definicja z wikipedii . Czy to pojęcie pozytywne, czy negatywne? Tego nie da się jednoznacznie określić, chociaż szalka przeważa ku stwierdzeniu, że nepotyzm jest zły, ale wszystko zależy od sytuacji. Dla przykładu - w sklepie szukają nowej ekspedientki. Pracująca wcześniej poleca swoją siostrę, która nie ma pracy. Siostra dostaje posadę - takie oblicze (małego)  nepotyzmu uważam za pozytywne, nikt na tym nie traci, są tylko zyski. Inaczej już jest, jeśli chodzi o osobę wysoko postawioną, która decyduje o losie innych osób, np. w polityce. W tym wypadku nepotyzm uważam za całkowicie negatywne pojęcie, ponieważ tu już trzeba mieć pewne kompetencje, trzeba być odpowiednim człowiekiem, z wykształceniem. Jeśli ktoś dostaje tę pracę dzięki znajomościom jest to złe, ponieważ nieraz osoby na wysokich stanowiskach są odpowiedzialne za wiele osób, inny ludzie są od nich zależni.
Nepotyzm  może nam się kojarzyć np. z monarchią, z rodzinami królewskimi, albo epoką, w której rządziła szlachta. Dziś jednak także nie brakuje przykładów tego zjawiska. Nawet jeśli dana osoba dostała się do danej firmy dzięki swoim umiejętnościom, ale ma tam znajomego, to jest posądzana o nepotyzm i ta znajomość może jej szkodzić.

A w Internecie mamy pełno obrazków, któr się łączą z tym tematem


niedziela, 5 sierpnia 2012

Ciekawsze płaszczyzny życia

Mój blog nazywa się "Ciekawsze płaszczyzny życia". Wynika  z tego fakt, że nasze życie może mieć różne płaszczyzny. Jakie? W sumie nigdy się nie zastanawiałam - paradoks? Owszem.
W mojej głowie, gdy pomyślę sobie o "Ciekawszych płaszczyznach..." powstaje określony obraz. Myślę o kulturze, rozrywce, kinie, muzyce, gazetach, hobby, wolnym czasie, książkach, telewizji, teatrze, nauce, sztuce . . . . marzeniach. Myślę o rzeczach przyjemnych, dających nam radość. Często jest tak, że w naszym życiu istnieją tego typu płaszczyzny, ale my ich nie odkrywamy, nie myślimy o dobrych rzeczach, sprawiających nam przyjemność. Jest to chyba charakterystyczne dla Polaków, którzy wiecznie narzekają, chodzą naburmuszeni. Niektórzy jada na wakacje, zwiedzają coś i zamiast się skupić na tym, co oglądają, narzekają, jak dużo musieli zapłacić za bilety. Są w płaszczyźnie, która powinna dawać szczęście (na wakacjach, nie w pracy) a i tak nie potrafią czerpać z tego radości. To jest przykre, a jednocześnie hamuje rozwój. W takim muzeum można się czegoś dowiedzieć, nauczyć, zapytać, poczytać,a  nie tracić czasu na marudzenie. Inni znów narzekają, że nie ma co robić, że mają dziwne życie, a mogliby zaglądnąć na płaszczyznę wartościowych książek, które uczą i sprawiają przyjemność. Zamiast tych rzeczy, tkwimy w płaszczyznach nudy, przygnębienia, zła. Nasz stan ducha przenosi się na osoby, które spotykamy i w ten sposób stopniowo sprawiamy, że wszystko staje się szare. Będąc wesołymi możemy uzyskać efekt odwrotny - nasza przebojowość udzieli się innym i znów będziemy w ciekawych płaszczyznach życia, będziemy przeżywać nasze życie w pełni.