Obserwatorzy

czwartek, 29 listopada 2012

Rola mężczyzny i kobiety w tym zwariowanym świecie

Codziennie, myślę, że jak użyję tego słowa, to wcale nie przesadzę, w mediach jest mowa o tym, co w temacie. Kto powinien się zajmować dziećmi, kto sprzątać, komu przystoi zarabiać więcej pieniędzy i tak dalej. Wszyscy chcą równouprawnienia, równego traktowania i równego podziału obowiązków. Facet ma prać, sprzątać, gotować, niańczyć dzieci. A kobieta? Idąc tym tropem powinna rąbać drewno, odśnieżać podwórko, nosić ciężkie przedmioty i wiele innych. W dzisiejszym świecie być może te funkcje nie są przez mężczyzn wykonywane, ale te przykłady miały na celu pokazać, że nigdy nie będzie do końca tak, że faceci i kobiety zamienią się rolami.

Według mnie rzeczywiście facet powinien umieć zadbać o porządek wokół siebie, wspierać kobietę, wyręczać ją w pracach domowych, ale nie zastępować całkowicie!

Denerwują mnie też dziewczyny, które stanowczo mówią NIE BĘDĘ GOTOWAĆ! nie będę prać etc.

No SORRY, ale kto, jak nie Ty ma gotować?? Kto nakarmi Twoje dziecko? Nie będziesz gotować i pozwolisz mu umrzeć głodu, czy przyniesiesz hamburgera? Ja nie mówię, że musi umieć wykonywać wszystkie potrawy z kuchni "haute couture", ale mogą nadejść takie czasy, ze nie będzie Cię stać na danie z cateringu i będziesz musiała coś przyrządzić, żeby nakarmić rodzinę.

Poza tym myślę, że nie chcemy uzależnić się od facetów, którzy będą za nas sprzątać, gotować... bo jak się okaże, że faceta zabraknie, to kto nam pomoże?
                             TEGO NIE CHCEMY:


W dzisiejszym świecie musimy same o siebie dbać, być samodzielne, a jednocześnie znaleźć takiego faceta, który będzie chciał (a nie musiał) pomagać w pracach domowych.

Ja niestety mam stereotypowe (skrzywione) wyobrażenie po Polakach(mężczyznach) w wieku 40 lat. Widzę ich jako grubasów leżących przed TV, albo gburów wracających z pracy, nie myślacych o swoich żonach, które nieraz też ciężko pracują, wymagających od nich obiadku, porządku


















Jednocześnie wierzę, że chłopaki z naszego pokolenia są inni, mądrzejsi i utworzymy fajne społeczeństwo w przyszłości :D






Wiem, rozpisałam się. Może nikt tego nie przeczyta, ale musiałam się wyrazić :D

sobota, 24 listopada 2012

Czy facet i przyjaciółka muszą się lubić?

Hej, hej :D
Dziś mam dobry nastrój, nie chcę myśleć o sprawdzianie z WOSu i matmy, ani o innych niekoniecznie miłych rzeczach :D


Wracając do tematu posta:

często zdarza się tak, że po wstąpieniu w związek, nie można pogodzić starych= przyjaźni z nową sytuacją. Ma się mniej czasu, bo poświęca się go dla drugiej połówki. A czy da się te dwie sprawy pogodzić? Pewnie się da, ale bardzo ciężko. Chcesz iść z nią na kawę, on zaprasza cię do siebie... Chcesz z nim obejrzeć film, ona organizuje imprezę...
Zawsze przyjaciółka będzie zazdrosna o to, że poświęcasz  czas chłopakowi, a ten będzie się wkurzał, ze nie masz dla niego czasu, idąc z nią na kawę.

Trudna sprawa, nie raz ciężka sytuacja, ale trzeba się wysilić, wymyślać takie rozwiązania, by nikt nie był pokrzywdzony! Nie zawsze się udaje, ja teraz widzę, że z moich starych znajomości, mało która przetrwała. Ja zintegrowałam się z towarzystwem chłopaka, a kontakty z ludźmi, którzy kiedyś wiele dla mnie znaczyli, ograniczają się do powiedzenia CZEŚĆ na ulicy...




czwartek, 22 listopada 2012

Wiersz surrealistyczny

Kiedyś pani od polskiego kazała nam napisać wiersz surrealistyczny. Przypomniałam sobie o tym w ostatniej chwili, więc coś tam skleciłam. Nie dałam jej go nawet na oceny, bo sprawdziła tylko kilka. Oto moje 'dzieło', tak naprawdę nie wiem nawet, czy jest surrealistyczny, cz nie :D :

wieczorową porą
bez pomysłu na wiersz
siedział autor
z laptopem na kolanach

a za oknem pełnia
pewnie raj dla wilków
i dla mojego psa

kubek melisy na spokojny sen
i lekka melodia relaksacyjna
zeby przezyc nastepny dzien
bez uszczerbku na życiu


 A na koniec obraz z 1913 roku, utrzymany w konwencji surrealistycznej, autor oczywiście Picasso,
            "Kobieta w koszuli siedząca w fotelu"

Przy okazji zapraszam na facebooka :D

środa, 21 listopada 2012

"Pochwała myślącego lenia"


Zacznę od matury z polskiego, a raczej od tekstu który należało 'przeczytać ze zrozumieniem'.  Jak on mi sie spodobał, ludzie! Opowiadał o konieczności leniuchowania, w czasie którego będzie się myśleć, rozmyślać, "przemyślać" sprawy. To coś idealnego dla mnie, zawsze prowadzę ze sobą dialog, analizuję,  wpadam na pomysły, chociażby, o czym napisać na blogu. Został on napisany przez M. Beylina, opublikowany w GAZECIE WYBORCZEJ 24-26 grudnia 2011. Jest również w dzisiejszej GW, w arkuszu maturalnym. Słowa "opieszałość jest wielką cnotą społeczną, to podstawa wolności i pluralizmu" zachęcają do życia. Do tej pory myslałam, że nie potrafie tak wielu rzeczy, dużo czasu marnuję na myślenie, a tu się okazuje, że to nie jest marnowanie, a efektywne wykorzystywanie! :D


Oby jeszcze czas, w którym pisałam maturę,  (i tylko czasem myślałam, kiedy pójde do kina, co zjem na obiad, albo jaką książkę muszę kupić) został dobrze wykorzystany i żebym trochę tych % nazbierała.
Z matmy wg moich obliczeń mam 48%, co uważam za lekką porażkę, ale nie jest najgorzej biorąc po uwagę, że rachunku prawdopodobieństwa, kombinatoryki i brył jeszcze nie barliśmy :D

poniedziałek, 19 listopada 2012

11 listopada, a 4 lipca

Wiem, że już po terminie, ale jakimś cudem ten post zamiast w OPUBLIKOWANYCH, znalazł się w ROBOCZYCH. A jest to temat ważny, chciałam po prostu zauważyć, że jest ogromna różnica między świętem niepodległości w Polsce, a w USA. Mam tam rodzinę, przeważnie dzwonią do nas właśnie 4 lipca, bo to dla nich jedno z najważniejszych świąt. Mają długi weekend, albo siedzą w domu z najbliższymi, grillują, cieszą się. A w Polsce? Zwykli śmiertelnicy spędzają je jak co dzień, niektórzy wywieszają flagę, a  "patrioci" robią rozróby, najczęściej w Warszawie. Czy to się nazywa cywilizowany kraj? Czy juz nie pamiętamy, jak długo walczyliśmy o wolność i pokój? Stwierdzam, że za bardzo przyzwyczailiśmy sie do rewolucji, nie możemy bez  nich żyć, stąd te zamieszki...

Wstyd.

I dla wszystkich, którzy jeszcze nie słyszeli piosenki   "Uprising" SABATONU - o polskim powstaniu z 1944. Obcy zespół zrobi piosenkę, a obywatele zachowują się, jak przeciwnicy...

the first postcard from the USA (Ohio)

Jaa, nawet nie wiecie, jak bardzo się ucieszyłam, kiedy znalazłam dziś pierwszą pocztówkę. Dostałam ją od Brandy z Ohio w USA. Przedstawia Festiwal Balonów, który się tam odbywa co roku w czerwcu. Dzięki! :D


Ja wysłałam już 6, z czego dopiero 2 doszły... ;)

Jutro zaczynamy pisanie próbnych matur. Najbardziej irytuje mnie to, że mamy potem pozostałe lekcje! I dziś dłużej mi zejdzie na zadaniach z matmy, wosu i angielskiego, niż przygotowaniu do matury :/

piątek, 16 listopada 2012

Skarby narodowe, niestety niedocenione...

... i wcale nie jest ich mało, trzeba się tylko rozejrzeć!


Nie doceniamy tego co mamy:
"Pewnym paradoksem jest to, że twórczość Miłosza (zarówno poezja, jak i proza) przed otrzymaniem przez niego Nagrody Nobla w 1980 r. nie była znana ani wydawana na terenie Polski. Wydawał ją głównie paryski Instytut Literacki. Po otrzymaniu tej najbardziej prestiżowej nagrody literackiej na świecie poeta zaczął odwiedzać Polskę. W latach 90. powrócił do kraju, zamieszkał na stałe w Krakowie. " => to znalazłam przygotowując się ostatnio na polski.

Miłosz, nie doceniliśmy - to już przeszłość, ale nadal nie uczymy się na błędach. Dziś, w XXI są osoby, które wiele pracują, robią karierę na świecie, a w Polsce nie są doceniani... O kim mowa? Łukasz Borowicz, Joanna Kulig, Dawid Tomaszewski, Robert Trzópek, Monika Jagaciak.
Niektóre z tych nazwisk widzicie po raz pierwszy? Ja też je zobaczyłam w wrześniowym GLAMOUR, w którym był właśnie artykuł "SKARBY NARODOWE".
W wielkim skrócie
Łukasz Borowicz - "Dyrygent,wydobył z zapomnienia niejedną polską nutę"
Joanna Kulig - "Druga Pola Negri, która gra dla Paramount", gra obok Ethana Hawke'a, Juliette Binoche
Dawid Tomaszewski - "Jego kreacje znaleźć można w VOGUE'U", zauważony przez Annę Wintour
Robert Trzópek - "Kucharz. Prowadzi TAMKĘ 43 polecaną przez prestiżowy przewodnik MICHELIN"
Monika Jagaciak - "Top Modelka, miała 13 lat a już chodziła dla HERMESA".


Chodzi mi o to, by dostrzec takich ludzi, by docenić, co robią, jak reprezentują nasz kraj na arenie międzynarodowej. Znamy gwiazdeczki, które sa sławne, z tego, że są, a ludzie, którzy sa naprawdę wartościowi a przede wszystkim pracowici, ciągle pozostają w cieniu.

środa, 14 listopada 2012

Alkoholizm

To nałóg, ale pokusiłabym się o stwierdzenie, że to już choroba społeczna. Jest obecna we wszystkich grupach wiekowych, no może pomija dzieci. To jakaś tragedia, nie tylko dla ludzi uzależnionych, ale dla ich najbliższego środowiska. Cierpi współmałżonek, dzieci, przyjaciele... Uzależnienie niszczy cały świat człowieka.

Przeraża mnie to, że kobiety w ciąży sięgają po alkohol. Nie jestem lekarzem, ale domyślam się, że każda ilość tego trunku ma zły wpływ na taką małą odrobinkę, jaką jest dziecko w łonie matki.



AGRESJA - to zjawisko często towarzyszące alkoholizmowi. Niektórzy ludzie nawet nie potrafią sobie wyobrazić, ile jest tej przemocy, zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Często jest ona pomijana, bo kiedy dana osoba wytrzeźwieje, to jest milsza.

Myślę, ze alkoholizm jest często ignorowany...niestety.
Co Wy myślicie o tym problemie?






sobota, 10 listopada 2012

Liebster Award

Dostałam nominację do tej zabawy od http://kupczakinga.blogspot.com/ :D Z chęcią odpowiem na postawione przez nią pytania.

A oto zasady:
Nominacja do "Liebster Award" jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.
Pytania i moje odpowiedzi:

1.Przy jakiej muzyce odpływasz?
Przy starym, dobrym polskim rocku. Budka Suflera, Perfekt itp. :D

2.Czy czytasz książki? Jeśli tak, to jaki?
Pewnie, że czytam, kocham czytać! W chwili obecnej przeważają te obowiązkowe, czyli lektury - od okresu międzywojennego po nowsze. Prywatnie sięgam po różne rodzaje powieści, bywały kryminał, romanse... Nicholas Sparks, Emily Giffin i wielu innych.

3.Dlaczego rozpoczęłaś blogowanie?
Hmmm chyba chciałam dzielić się z innymi tym, co myślę, o widzę, co czuję, jak obieram otaczający mnie świat. Narodziło się to też z chęci pisania, kocham pisać różne notki, artykuły

4.Gdybyś wygrała  w Lotto ogromną sumę pieniędzy, to co byś zrobiła?
Ooo Boże, tak na szybko to ciężko powiedzieć, ale pewnie pojechałabym do jakichś pięknych miejsc, o których marzę. Jeśli stałoby się sie to teraz, to wyprowadziłabym się z domu, chciałabym się usamodzielnić. I może zrobiłabym prawko :D

5.Którą porę roku lubisz najbardziej i dlaczego?
To jest dziwne, bo ja jednocześnie kocham i nienawidzę każdą z pór roku. Jak to? Już wyjaśniam. Kiedy zaczyna się wiosna i wszystko budzi sie do życia to nie mogę wyjść z podziwu. Ale jak już pada, ciągnie się ta wiosna to mnie wkurza. Kiedy zaczyna się lato i można całą noc spędzić na zewnątrz i się nie zmarznie to jest super. Ale jak juz gryza komary, albo jest burza, to się denerwuję. Jesień w pięknych barwach uwielbiam, za to nie znoszę chlapy, deszczu, kałuż... Zima, lekki śnieżek, święta - super! Ale mrozy to już nie dla mnie...

6.Co cenią  w Tobie inni ludzie?
Hmmm być może chęć niesienia pomocy, koleżeńskość i optymizm.

7.Jaki jest Twój codzienny styl ubierania się?
Raczej casualowy. Dżinsy, top, torebka, sweterek na guziki, od czasu do czasu żakiet.

8.Wygrałaś już w jakimś konkursie?
Tak, udalo mi sie w tym roku wygrać wycieczkę do Rzymu (o której tu pisałam), w Konkursie Papieskim. I to chyba jedyna taka ważna dla mnie wygrana.

9.Lubisz chodzić do kina? Jakie filmy najczęściej wybierasz?
Do kina chodzę z moim chłopakiem, więc najczęściej są to komedie romantyczne. Częściej jednak oglądamy filmy w Internecie lub na DVD. Są to różne style, od zwykłych komedii, przez historyczne po sc-fi.

10.Są rzeczy których się kiedykolwiek wstydziłaś?
No myślę, że znalazłoby się wiele przykładów. W gimnazjum  bardzo wstydziłam się tego, że obgryzam paznokcie. Na szczęście przestałam ;D

11.W jakiej miejscowości mieszkasz?
Mieszkam na wsi, na samym południu Polski, przy granicy ze Słowacją :D

Mam problem z nominowaniem, bo nie znam blogów, które mają mniej obserwatorów niż ja :D
Dlatego oznaczam po prostu osoby, które mają do 100 albo około 100 obserwatorów :D

http://marii-lemontree.blogspot.com

http://daring--fashion.blogspot.com/

http://invisiblejeanss.blogspot.com/

http://panna-kk.blogspot.com/

http://somedropsrain.blogspot.com/

http://paulaaa-bonawetja.blogspot.com/

http://spixworth.blogspot.com/

http://pissing666.blogspot.com/

http://darhh.blogspot.com/

http://beebsy.blogspot.com/

http://swiat-anapet.blogspot.com/

A oto moje pytania dla Was dziewczyny:
1. Jesteś kawopijąca?
2. Wolisz spodnie czy spódnice?
3. Dokąd chciałabyś pojechać?
4. Co lub kogo zabrałabyś na bezludną wyspę?
5. Czy jest coś, czego bardzo się boisz?
6. Jakie lubisz filmy?
7. Czytasz regularnie gazety? Jeśli tak, to napisz jakie ;D
8. Jak długo prowadzisz bloga?
9. Co jest Twoim hobby?
10. Często nosisz buty z wysokim obcasem?
11. Za co kochasz życie?

enjoy!

piątek, 9 listopada 2012

Marta Grycan

Moi drodzy,
zawsze gdy mówiło się w TV, czy było napisane w Internecie o Marcie Grycan, czy jej córkach, to traktowałam to z lekką ironia albo też sarkazmem. Nie byłam do nich przyjacielsko nastawiona. Dziś jednak, oglądając mój ulubiony program w telewizji śniadaniowej - Dzień Dobry TVN  -  słowa Marty mnie zachwyciły. Nie wiem, ile było w tym prawdy, ile udawania, ale naprawdę utożsamiam się z tym, co powiedziała. Dokładnie chodzi mi o te słowa:



"Miłych ludzi jest dużo, ale zwracamy bardziej uwagę na tych złych"
Mówiła o tym, że w sieci, w tv informują nas o tym, co złego się stało, chociaż tego jest mniej, niż dobrych działań ludzkich. Marta nie wstydziła się mówić o tym, że jest bardzo szczęśliwa i wszystko zawdzięcza swojej pracy. Czytałam o tym też nie dawno, bodajże w GLAMOUR, że są ludzie, którzy dzięki ciężkiej pracy maja pieniądze, ale wstydzą się opowiadać o tym przyjaciołom, nie lubią mówić że są bogatsi. I tu wcale nie chodzi i chwalenie się, tylko pokazanie, co można osiągnąć, jeśli się chce, jeśli się pracuje.

Swoją drogą, bardzo bym chciała jej książkę :D
Wrzucam Wam kilka zdjęć Marty, głównie z portali plotkarskich, gdzie niestety rządzą złe komentarze o jej osobie.

czwartek, 8 listopada 2012

niespodzianka !


Haha no cóż...
 Nigdy nie myślałam, że to zrobię, a jednak. Wspomniałam w jednym z postów o tym, że mam faceta i dostałam komentarz z prośbą, żeby powiedzieć, coś więcej na ten temat.
Jesteśmy razem od 3 lat - w sumie 3 lata i 4 miesiące. Ooo sama nie wiem, kiedy to tak szybko minęło.  Nasz związek od początku był bardzo romantyczny, bo Marek strasznie się starał. Tak bardzo się starał, że mnie to przypadło do gustu i do dziś ja gram tę "obojętną" a on się stara. Oczywiście oboje wiemy, że to tylko taki fajny układ, bo tak na poważnie to obojgu nam na sobie zależy, jesteśmy dla siebie wsparciem i podporą. On naprawdę jest świetnym facetem, ale też wspaniałym przyjacielem. A wiecie co jest najlepsze? Że jemu pierwszemu powierzyłam wszystkie moje tajemnice, także te rodzinne. Wcześniej z nikim o tym nie rozmawiałam, z żadną przyjaciółką, a z nim to stało się możliwe.

Wiem, trochę głupio brzmi ten post, niby taka sielanka, a przecież w życiu tak nie jest. Oczywiście, zdarzały się też gorsze dni, dni mojej histerii i fochów, ale dzięki niemu, nie pamiętamy o tych złych chwilach.


Co wspólnie robimy?
Tak naprawdę wystarcza nam nasza obecność, siedzimy, oglądamy filmy, gadamy, albo przesiadujemy u jego brata :D Melanże też nie są nam obce, ale nie często. Wolimy wyjść ze znajomymi do pubu, na piwo i frytki :D Jeśli jest coś ciekawego w kinie to oczywiście jedziemy. Lubimy shake'i  z McDonalda, dobre jedzenie, rodzinną atmosferę. Często mamy wspólną głupawkę, wręcz nie możemy się powstrzymać od śmiechu.
Dwa razy byliśmy wspólnie na tygodniowych wypadach w czasie wakacji, w tym roku udało nam sie uczestniczyć w wycieczce na Podlasie i Litwę, w czasie weekendu majowego -> z tej wycieczki jeszcze nie mam zdjęć, ale planuję dodać. Mamy bardzo duże rodziny, dlatego byliśmy na kilku weselach, w tym 4 razy na drużbów :D
Jeszcze w góry lubimy chodzić :D Bo mieszkamy bardzo blisko.

Wypisujemy około 25 sms/dziennie, dawniej było więcej, ale nie myślę, że w tym wypadku  mniejsza ilość sms = poważniejsze podchodzenie do związku. Marek dzwoni do mnie mniej więcej  2 razy dziennie.
A i jeszcze najważniejsze - jest 3 lata ode mnie starszy, teraz już pracuje. Zaczęliśmy chodzić, kiedy byłam w 2 gimnazjum. Jest moim pierwszym poważnym chłopakiem i mam nadzieję, że ostatnim :D
Jest równego wzrostu ze mną :D  W moim wypadku szpilki i inne wysokie buty odpadaja, ale już się przyzwyczaiłam :D

Nie wiem, co jeszcze napisać, może macie pytania? Chętnie odpowiem :D




PS
Jest to 100 post na blogu :D

środa, 7 listopada 2012

wyjazd za granicę 'za chlebem'

Zjawisko szukania pracy, w dzisiejszej dobie kryzysu, jest bardzo popularne i rozpowszechnione. Wyjeżdżają młodzi ludzie, którzy chcą się usamodzielnić, dorośli, którzy chcą podratować budżet rodziny, ale też całe rodziny emigrują na stałe, albo przynajmniej na kilka lat.
Myślę, że najgorszą rzeczą jest ta, kiedy wyjeżdża jeden z małżonków, na dodatek z młodego małżeństwa. Jest to wielka próba, z której nie każdy wychodzi zwycięsko...

Znam przykład, gdzie mężczyzna pracował za granicą, kobieta tutaj. Po kilku (4) latach on wrócił, budują tutaj dom i już nie będą się rozdzielać. Zarobili tyle, żeby starczyło na zbudowanie domu i teraz już chcą być blisko.

Znam też jednak przykład, gdzie tak samo mąż wyjechał, pracuje za granicą przyjeżdża bardzo rzadko. Po ślubie są około 12 lat. Na pierwszy rzut oka widać, że nie dzieje się dobrze. Kobieta zaczęła pić, imprezuje, chodzi na dyskoteki, a dzieci (2 chłopków) są zostawione same sobie. Straszne jest też to, że kiedy przyjeżdża mąż, to już od lotniska (skąd żona go odbiera) kłócą się o różne drobnostki, w ogóle nie potrafią znaleźć wspólnego języka, jakby się nie znali...


Są to bardzo trudne sprawy, nieraz próby nie do przejścia i z obserwacji widzę, że małżeństwa, które żyją skromnie, ale wspólnie, są  bardziej szczęśliwe!

poniedziałek, 5 listopada 2012

"Cudzoziemka" Maria Kuncewiczowa

Na początku założyłam sobie, że absolutnie nie będę tu pisać o lekturach, bo oznaczałoby to pójście na łatwiznę - opisuję lektury, a nie książki czytane dodatkowo. Jednak w tym roku (3 kl liceum) mamy tak ciekawe książki, że już drugą postanowiłam opisać.

CUDZOZIEMKA. Czytałam ją niemal jednym tchem. Jest to  książka opowiadająca historię starej kobiety, Eweliny (częściej jednak nazywana jest Różą), która przeżywa jakby olśnienie, doznaje oświecenia. Pod koniec swojego życia zorientowała się, że tak naprawdę nigdy nie żyła. Troszczyła się o sprawy, które nie były ważne, przez co krzywdziła bliskich sobie ludzi, ludzi którzy ją kochali. Szukała sensu życia w muzyce, w sztuce, a nie potrafiła dostrzec tego, jak ważna jest rodzina. Dopiero na końcu była w stanie udzielić córce rady:   "Ani ambicja, ani sztuka, ani podróże, ani bogactwo - uśmiech jest niezbędny do życia. Taki uśmiech, który z sytego serca płynie" .
Właściwa akcja książki toczy się w przeciągu jednego dnia. O wydarzeniach wcześniejszych, czyli o całym życiu Róży, dowiadujemy się dzięki retrospekcji.
Z jednej strony była ona kobietą, która na własne życzenie zniszczyła sobie życie, ale z drugiej strony bardzo cierpiała. Na końcu zarzucała innym (mężowi Adamowi), że nie potrafili jej uświadomić, iż czyni źle. Ten jednak odpowiada: "Jakże ja miałem ciebie od ciebie samej wyratować?".


Czas na wyznanie - po przeczytaniu tej lektury przestraszyłam się, żeby nie skończyć, jak Róża... Naprawdę ta książka dała mi wiele do myślenia nad tym, co ważne. Nie chciałabym w każdym miejscu być cudzoziemką, jak Róża. Chcę znaleźć swoje miejsce na ziemi.

piątek, 2 listopada 2012

Moje największe odpały

Zostałam otagowana przez Naff w wymyślonej przez nią zabawie:


Czyli po prostu dziwnych przyzwyczajeń. Nie wiedziałam, co napisać, chociaż wiem, że mam strasznie dużo, bardzo dziwnych przyzwyczajeń, ale po prostu nie potrafię ich sobie tak od razu przypomnieć. Coś jednak skleciłam:
ZDJĘCIA Z INTERNETU, BO NIESTETY NIE MAM DZISIAJ APARATU PRZY SOBIE

1.Idąc sama na parter w domu, zawsze zapalam światło na zewnątrz i wyglądam przez drzwi wejściowe, czy ktoś za nimi nie stoi. Gdy wracam i gaszę światło, to wybiegam na górę niczym ninja. Zawsze sobie wyobrażam, że ktoś stoi za drzwiami i mnie obserwuje.


2. Na lekcjach, pod ławką opieram stopy na palcach, lub nawet kopię sobie tak lekko w podłogę, przez co zdzieram każde buty na czubkach! Okazuje się, że mam to po mamie, ona tak samo robi w pracy :D


3. Lubię spać w grubych skarpetach, stopy smaruję wtedy kremem nawilżającym a zimą rozgrzewającym. Nienawidzę, gdy jest mi zimno w stopy.


4. Wszędzie muszę mieć równowagę i symetrię, np. w kolorystyce ubioru, w układzie książek lub bibelotów na półce. Co to oznacza?  Książki nie mam poukładane od najwyższej do najniższej, ale tak, że wysokie są po bokach, a niskie na środku. - wiem, to głupie jest :D


5. W przeciwieństwie do Naff, nie trzymam kubka / filiżanki za uszko, ale obejmuję je całe, tak by ogrzać dłonie.




A to zasady gry:
ZASADY:
1. Opisz 5 swoich największych odpałów (tzn. twoje dziwne przyzwyczajenia
i odskoki życiowe
2. Otaguj 5 bloggerów.
3. Wstaw baner, zasady i określ, kto cię otagował. 
4. Do każdego punktu dodaj zdjęcie określające twój odpał!

TAGUJĘ:





Miłego odpowiadania dziewczyny!