Obserwatorzy

poniedziałek, 31 grudnia 2012

podsumowań czas

To będzie długi post, ale podzielony na akapity, więc możesz sobie wybrać, które chcesz przeczytać :D

Rok 2012 nie był zły, a nawet bardzo dobry. Najbardziej podoba mi sie to, że uczestniczyłam w dwóch podróżach za granicę, za bezcen, a nawet za darmo. Była to Litwa, po okazyjnej cenie i Italia, Rzym, dzięki wygraniu Konkursu Papieskiego. Oprócz tego było wiele dobrych rzeczy, złych staram się nie pamiętać!

1. BLOG
Blog istniał już w 2011, ale wtedy, w przeciągu całego roku, powstało zaledwie 6 postów, a tak "na dobre" zajęłam się nim w maju br. Jestem z niego dumna, chociaż przyznaję, zabiera mi dużo czasu, ale co tam... Tłumaczę to sobie w ten sposób, że zbieram doświadczenie :D

2. Postcrossing - 
Mogłabym go mianować 'odkryciem roku', ponieważ jest to portal, który jest dopełnieniem mojego hobby. Od dawna zbieram pocztówki, a teraz mogę je dostawać z różnych zakątków świata! Coś wspaniałego! Polecam każdemu!
Wysłałam 16 kartek
Otrzymałam 12 kartek
Moje kartki łącznie przemierzyły 50,936 km (31,650 miles)
Tu znajdziecie moje karti
Kartki, które szły do mnie, przemierzyły 48,554 km (30,170 miles)
Bawię się w to 72 dni!

3. Rzym
Sierpniowy wyjazd do Rzymu... hmmmm.... coś wspaniałego, a teraz kilka słów genezy:
Ksiądz na religii mówił, zachęcał weźcie udział w tym konkursie, nic nie trzeba, tylko quiz rozwiązać przez internet, drugi poziom też quiz, dopiero dalej są trudniejsze rzeczy, spróbujcie, warto!
8 marca, po powrocie ze szkoły zerknęłam do materiałów, które obowiązują w quizie, o 17:00 usiadłam przed komputerem, loguję się, coś nie działa... w końcu się włączyło, rozwiązałam, miałam wymaganą ilość punktów, przeszłam dalej.. etap drugi podobnie. trzeci etap napisz esej na wybrany temat, ossz kurcze, nie mam worda :D Cos tam skleciłam, wysłałam od chłopaka. Maj 2012, e-mail - gratulacje, Twój esej spodobał się komisji, 19. maja odędzie się obrona prac, zapraszamy!  Pojechałam z mamusią,  poszłam na obronę z tą świadomością, że będę swoją pracę wygłaszać, a tu rozmowa o tym, o tamtym, a czemu tak pani napisała... hmm cos odpowiedziałam, nawet nie wiem, czy czystą polszczyzną, bo w stresie wtrącam gwarę :D Ogłoszenie wyników, gratulacje, jedziesz w sierpniu do Rzymu, zdjęcie w gazecie, wywiad do radia... co się dzieje? Potem dopiero do mnie dotarło, co zrobiłam :D
Mój pierwszy lot samolotem!










4. Litwa
Ten wyjazd wspominam niezwykle sympatycznie, bo byłam z Marusiem ;) Cały tydzień spędziliśmy na Podlasiu i w Wilnie :D Nigdy nawet nie myślałam, że da się coś takiego załatwic za 200 złotych+ coś przy sobie na pamiątki! Super okazja, ale dlatego, że była to wycieczka z dofinansowanie.

5. Moja 18.
Tu akurat nie ma co pisać, bo hucznie nie obchodziłam, a ta data jakoś nic specjalnego do mojego życia nie wniosła. Wyrobiłam sobie dowód i zdążyłam go zgubić :/











Sylwestra oczywiście spedzam z Markiem i przyjaciółmi. Nie życzę Wam udanej zabawy, bo może nie wszyscy świętują, ale życzę by Nowy Rok był lepszy od tego, który się kończy! <3

piątek, 28 grudnia 2012

Ślubne wojny

Kolejny film obejrzany przeze mnie w czasie tej przerwy to Ślubne wojny  z Kate Hudson  oraz moją ulubioną Anne Hathaway. To 'zwykła', oklepana, ale przyjemna komedyjka, z wątkiem przyjaźni w roli głównej. Jestem w stanie stwierdzić, że przyjaźń w tym filmie jest wyidealizowana, potrafi pokonać wszystkie trudności, istnieje zawsze.

 Bardzo dużo humoru, przy tym filmie nie można się nudzić, aczkolwiek nic nie wnosi do naszego życia :D

Walka między dziewczynami? To chyba rzeczywiście obraz z wyobraźni wielu panów... Ale oni chyba wyobrażają sobie to nieco inaczej, tak jak napisał krytyk:
Dla typowego faceta szczytem rozrywki jest oglądanie atrakcyjnych kobiet zmagających się ze sobą. Szczególnie, kiedy w grę wchodzi kisiel i stroje bikini. Oczywiście na hollywoodzką komedię to rzecz zbyt ostra, więc trzeba ją było przytępić na potrzeby purytańskiej widowni. I tak - kisiel zastąpiono srebrną zastawą i lukrowanymi tortami, a zamiast bikini mamy suknie ślubne. 


Jeśli masz kawał wolnego czasu i nic do roboty - obejrzyj!



PS    Piękne suknie ślubne! :D




Jeszcze przyjaciółki...


...już rywalki




 Pozdrawiam, Iwona :D

PS 2

Oglądałyście film ZAKOCHANI W RZYMIE? -> to moja krótka recenzja;)

czwartek, 27 grudnia 2012

Pretty Woman

Święta, to czas, kiedy mam okazję obejrzeć kilka filmów. Jednym z nich był okryty bardzo dobrą sławą - Pretty Woman  z 1990 roku. W rolach głównych Julia Roberts i Richard Gere. Historia dziewczyny, którą sytuacja finansowa zmusiła do pracy, jako prostytutka. Dziewczyna poznała bogatego faceta, który zaprosił ją do hotelu na 6 dni, płacą odpowiednią stawkę. Zafundował jej nowe ubrania, z dziewczyny "z ulicy" w krótkiej mini, bluzce odsłaniającej brzuch i rozwichrzonych włosach, zamieniła się w "pretty woman" w ciuchach od najlepszych projektantów, z droga biżuterią - w kobietę z klasą.

Czy Vivian będzie chciała wrócić do poprzedniego życia? Czy mieszkanie z jednym facetem przez 6 dni może zamienić się w coś poważniejszego?






Obejrzyj, bo warto. Bardzo fajny film, fabuła lekka, przyjemna, niezbyt skomplikowana. Przystojni i znani aktorzy, piękne miasto...

A tu kawałek recenzji z filmwebu:

Cała historia na pierwszy rzut oka nie jest niczym specjalnie wyszukanym czy poruszającym. Ot, taka przeciętnie ciekawa komedia romantyczna z dobrą obsadą. Jednak "Pretty Woman" jest czymś więcej. Prowokuje do czegoś, co w przypadku tego typu filmów wydawać się może mało prawdopodobne- prowokuje do pytań. W tym przypadku życie bohaterów odmienione zostało przez uczucie znalezione na ulicy. 


Film naprawdę w moim klimacie, Julia jest wspaniała, gra aktorska bardzo dobra :D






Miłego piątku!!! <3


środa, 26 grudnia 2012

Uchylam rąbka tajemnicy...

Cóż... Zakładając bloga, nie wiedziałam do końca, o czym chcę pisać, chciałam też, by grono odbiorców nie zawierało moich znajomych. Czemu? Nie chciałam z nimi dzielić się moim życiem.  Jednak w ostatnim komentarzu Calla zwróciła się do mnie imieniem Laura, i to mnie trochę 'ruszyło'. Przyznaję się bez bicia, mam na imię Iwona.  Laura, to moje trzecie imię (nadane przy bierzmowaniu). Niby nic złego mieć pseudonim, ale u mnie posiadanie pseudonimu wiązało się z ukrywaniem niektórych rzeczy, podszywaniem się pod kogoś innego, a od teraz będzie normalnie :D
Mieszkam w Niedzicy, której prawdziwa maskotką jest ZAMEK, w którym pracuję ;) Uczennica 3 LO, mam chłopaka. I to chyba tyle "O mnie" :D Od dziś zaczynam nowego 'bloga' :D

 Gdzieś w Wilnie...

Pozdrawiam, Iwona

poniedziałek, 24 grudnia 2012

świątecznie ;)

Do tej pory nie dawałam zdjęć naszych dekoracji, bo dopiero dziś powstały i zaraz po (obfitej) wieczerzy biegałam z aparatem i robiłam zdjęcia :D

Moje lampioniki, które kilka dni temu czyściłam, już cieszą oko:


Nasza choinka, sweet focia w lustrze:


Choinka w całej okazałości, wraz z niekoniecznie ładnie zapakowanymi prezentami:



Stroik, zrobiony przeze mnie:


I jeszcze raz lampiony wraz z szopką:


Tak jest u mnie :D
Co do prezentów, to dostałam piękną bransoletkę i uroczy sweterek, a wiem, że chłopak też coś dla mnie przygotował, ale dopiero zaraz do mnie przyjdzie :D

Pozdrawiam!





niedziela, 23 grudnia 2012

inspiracje!

Dziś post lekko nie na temat, bo nie o Świętach :D
Chciałam podzielić się z Wami kilkoma niezwykłymi sprawami. Pierwszą jest strona internetowa
The cool hunter. Co to jest? Szczerze, jeszcze nie wiem, bo nie miałam czasu ogarnąć, ale na pewno całe mnóstwo inspiracji, pełno zdjęć, ciekawych miejsc, adresów. Mnie zachwycił wpis When was the last time you did something for the first time





Następna sprawa to portal PINTEREST. Można tam sobie 'założyć' tablicę i wrzucać, lub przypinać, niczym pinezkami na tablicy korkowej, coś co nam się spodoba w sieci, a nie będziemy w stanie tego zapamiętać. I tak na pintereśie można przypinać zdjęcia, linki, filmy, z niemal całego Internetu (w Polsce sprawnie będzie działał od stycznia 2013).

Myślę, że to będzie fajne, zobaczymy.. :D


Ja tymczasem uciekam na randkę, w planach oglądanie filmu JULIE I JULIA, widział go może ktoś z Was?

Pozdrawiam ;*

środa, 19 grudnia 2012

"Moje rzymskie wakacje" Kristin Harmel

Tydzień w Rzymie, to był mój plan na sierpień tego roku. Lecz aby się tam dostać, musiałam pojechać do Poznania, co oznaczało 8 (słownie: osiem) godzin w pociągu. Poszłam więc do EMPIKU, stanęłam przed półką z książkami w formacie kieszonkowym i od razu rzuciły mi się w oczy "Moje rzymskie wakacje" :D


Wszyscy kojarzą pewnie film z Audrey Hepburn pt. "Rzymskie wakacje" i rzeczywiście historia z książki nawiązuje do fabuły filmu.
Cat to 30 letnia dziewczyna, pracująca w korporacji w Nowym Jorku. Pewnego dnia, po przejściu małych problemów, postanawia wyjechać do Rzymu i odszukać swoją dawną miłość. Niestety, niegdyś uroczy Francesco, okazuje się być zupełnie inną osobą, niż Cat przypuszczała. Wydawałoby się, że plan spędzenia miło czasu nie powiódł się, ale okazuje się, że jednak te wakacje mogą być udane.
Książka zawiera mnóstwo opisów miasta. Nawet osoba, która nigdy w Wiecznym Mieście nie była, łatwo może sobie wyobrazić wszystkie miejsca, w których znalazła się bohaterka. Książkę śmiało można też potraktować, jak przewodnik po Rzymie, mnie bardzo miło się zwiedzało miasto po przeczytaniu książki. Stojąc na moście pod zamkiem świętego Anioła, czułam się jak Cat, która miała tam randkę :D Bardzo spodobało mi się także to, iż autorka umieściła na końcu książki potrawy, które jadali, bądź przygotowywali bohaterzy. To jedyne plusy, bo całość  powieści jest dosyć nudna, a na pewno przewidywalna. Ale za to ładna okładka i niska cena :D




Usta prawdy. Bohaterka książki tam również była, mnie się nie udało  :D

Muszę obejrzeć ten film!

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Do all the work you can, that is the whole philosophy of a good life :D

Tytuł posta zerżnięty od Marii, ale te słowa, od piątku stały się moją domeną życiową. Taka prosta, a myślę, że skuteczna zasada!

Dziś, odkąd wróciłam ze szkoły, przeglądałam gazety i szukałam odpowiednich literek, aby zrobić sobie to:

Będę na to patrzeć codziennie i mam nadzieję, że te słowa zmotywują mnie do działania!
A pracy jest dużo. Nie tylko Święta, ale też zaległości w szkole i oczywiście matura :D
Ale jest stabilnie, damy radę :D 
Prezent zamówiony na allegro już jest!  :D
O tym, co kupiłam pochwalę się może dopiero po Świętach, żeby te informacje nie trafiły w niepowołane ręce!

sobota, 15 grudnia 2012

Coś świetnego

Ok, przyznaję, poszłam na labę we wtorek.  Ale błądząc po mieście natrafiłyśmy z koleżankami na świetny sklepik. Wszystko, co tam znalazłam, mogłabym mieć w domu!
Białe ramki na zdjęcia, lampka nocna z pięknym abażurem, cudowne obrazki, literki gipsowe do ułożenia na półce... Piękne!

Udało mi się zrobić kilka fotek, a pani ekspedientka już dziwnie na nas patrzyła, kiedy chodząc od półki do półki, otwierałyśmy usta z zachwytu i mówiłyśmy "łaaaał" :D :D

Uważam, że takie małe, prywatne sklepiki mają więcej uroku niż IKEA, i powinno się im dawać szansę rozwoju, ale wiem, ze głównie ze względów ekonomicznych, większość z nas wybierze właśnie duży hipermarket typu IKEA, czy CASTORAMA.





Miłej soboty!! :D

środa, 12 grudnia 2012

Wilno nocą


W związku z tym, że nie był to wyjazd szkolny, mogliśmy wychodzić i wracać, o której chcieliśmy. Jednego wieczoru poszliśmy na pizzę, niestety nie mam zdjęcia pokazującego jak duża i pyszna była :D
Nie zabrałam ze sobą aparatu, więc zdjęcia, które opublikuję, zrobione są wyłącznie komórką.
Szliśmy starówką, przez główny plac w Wilnie, coś jak nasze rynki :D




Na zdjęciu poniżej budynek spełniający funkcję naszego ratuszu:



Reszta zdjęć wkrótce :D

wtorek, 11 grudnia 2012

Białowieża - majówka 2012

Jeden dzień w czasie majowej wyprawy przeznaczony był na odwiedzenie Muzeum i Puszczy Białowieskiej. W muzeum w zasadzie przeżyliśmy lekcję przyrody, później dopiero mogliśmy pospacerować po puszczy, gdzie widzieliśmy żubry, wilki, rysie i inne zwierzęta. Oto kilka zdjęć:





Jedne z najstarszych drzew w Polsce: