Obserwatorzy

piątek, 18 stycznia 2013

Love or contract

Przeczytałam w gazecie, że ostatnimi czasy wśród młodych ludzi, nasila się zjawisko, dobierania sobie odpowiedniego partnera/partnerki. Miłość staje się przeżytkiem, szukamy osoby do nas pasującej, nie tyle osobowością, ile statusem społecznym, czy majątkowym, licząc na zyski. Uczucie nie jest najważniejsze, a nawet nie jest konieczne.
Namiętne związki? Ponoć się ich boimy, ponieważ z doświadczeń swoich, bądź znajomych wiemy, że takie związki mają sens jedynie przez chwilę, a gdy początkowy żar słabnie, nie umiemy ze sobą być i związki szybko się rozpadają.  Wchodzimy więc w związki z rozsądku, po to by zaspokoić potrzeby.








Mam do Was pytanie, naprawdę tak jest? Proszę, napiszcie NIE, bo inaczej moja wiara w miłość aż do grobowej deski przestanie istnieć...

5 komentarzy:

  1. Słyszałam o tym...Może jestem idealistką albo piszę tak, bo mnie to nie dotyczy, ale ja bym chyba tak nie mogła. Co mi po tym, że ten "mój" będzie miał mieszkanie albo coś, jeśli to nie będzie "to"? Spotkałam się jednak z takim przypadkiem-mój kuzyn dobrał sobie żnę pod względem jej statusu majątkowego. Efekt? Oczywiście, byli razem bardzo krótko, są już po rozwodzie. Wydaje mi się, że wyrachowanie wyrachowaniem, ale miłości nie da się oszukać...

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, kuzyn podszedł do tego czysto cyniczniue, tj. miał nadzieję, że teściowie udostępnią mu dom, w sensie oni będą mieszkać na dole, a n z żoną na piętrze. Niestety-albo oczywiście-nie wyszło tak, było inaczej. Kłótnie, brak porozumienia itd. Bez komentarza. A na MTnL pojadę, jeśli nie będzie tragicznego mrozu...Zobaczymy, ale będę urabiać ojca, żeby mnie zawiózł:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. E tam. "wale zwiazki" :D jestem dzieckiem! xD

    OdpowiedzUsuń
  4. No no, pierwszy obrazek swietny ;D

    OdpowiedzUsuń