Obserwatorzy

czwartek, 28 marca 2013

Jak stworzyć dobry związek?

Nauczycielka i uczennica w związku. Właśnie w DDTVN padło to określenie. Ogólnie w rozmowie chodziło o to, czy zdrada jest powodem rozstania, czy coś w ten deseń. Nie słuchałam całości rozmowy, ale to określenie, że w związku należy być zarówno nauczycielką jak i uczennicą bardzo mi się spodobało. Związek, relacja dwóch osób to coś naprawdę ciężkiego, trudnego. Trzeba umieć współżyć, współistnieć w relacji z drugą osobą. Na pozór prosta sprawa, po jakimś czasie okazuje się być czymś, z czym nie umiemy sobie poradzić, nie umiemy się odnaleźć, cała masa rzeczy nam przeszkadza, nie potrafimy pójść na kompromis. Wiele spraw i wiele rzeczy jest nie do ominięcia, nie do przeskoczenia, nie do przetrwania. Co zrobić w takiej sytuacji?
NAUCZYCIELKA
Często jest tak, że dziewczyna bierze sobie faceta nie do końca idealnego, a następnie próbuje go zmienić, zmienić na siłę. Stara się wpoić mu zasady, którymi ona dotychczas się kierowała, które obowiązywały w jej życiu. Nie pasują jej jego nawyki, pewne przyzwyczajenia, ale też światopogląd. To, że był bardzo romantyczny i wrażliwy było kiedyś pozytywem, a teraz jest przywarą, brakuje mu męskości, ona stara się to zmienić, na siłę wprowadza zmiany w jego życiu. Nie przyjmuje krytyki z jego strony, nie widzi swojej win, nie zauważa nic złego w tym, co sama robi. Staje się despotką w związku, nauczycielką.
UCZENNICA
Dokładnie odwrotną sytuacją jest taka, w której facet dominuje, tylko on ma rację i jego zdanie jest najważniejsze. Kiedy damy się facetowi 'omotać', zmanipulować, trwamy w takiej sytuacji bez wyjścia, nie widzimy końca. Jesteśmy zdane na decyzje, na zdanie faceta, poddajemy się jego woli.
Najlepszą sytuacją jest wyśrodkowanie między tymi dwoma przypadkami. Powinnyśmy być w 50% nauczycielkami a w 50% uczennicami. Musimy umieć zarówno dawać, jak i brać, zarówno mieć w związku swoje zdanie jak i przyjmować poglądy partnera. Takie wyśrodkowanie to złoty środek, jak u  Horacego. Ktoś powie - tak się nie da. Wcale nie prawda, na forach internetowych roi się od wpisów dziewczyn szczęśliwych, które zarówno potrafią uczyć partnera, jak i uczyć siebie:

Nieprzeczytany postprzez Ludożerka » 02 Lut 2007, 16:39
U mnie jest chyba po równo :) 
Ja się staram i on się stara żeby było dobrze :D 




Nieprzeczytany postprzez vogelsang » 02 Lut 2007, 18:20
Nie wiem jak jest przeważnie ale dobry związek opierać się powinien na wzajemnym silnym uczuciu. Ja za moją dziewczyną mogę iść nawet do piekła, ona też myślę mnie bardzo mocno kocha :)


Nieprzeczytany postprzez Krzysiek » 02 Lut 2007, 19:31
Nie ma takiego minimalnego wkładu faceta jak to określiłaś. Z miłością to nie jest tak, że dajemy by brać to nie na tym rzecz polega. Każdy powinien dać z siebie jak najwięcej nie oczekując nic w zamian to jest prawdziwa miłość ja mam do dziewczyny 340km i jak tylko mogę to jadę do niej i tylko jej mówię, że przyjadę. Ona zawsze twierdzi, że to jest szkoda kasy, ale ja na to nie zwracam uwagi i jadę. Oboje wkładamy w nasz związek tyle samo




Życzę Wam wesołych świąt i żeby każdy i każda z Was znalazła osobę, z którą będzie mogła stworzyć udaną relację, nawet na całe życie. I z okazji Świąt życzę Wam jeszcze, aby wiosna przyszła jak najszybciej! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz