Obserwatorzy

niedziela, 30 czerwca 2013

Twoja przyszłość zależy od tego, co robisz dzisiaj, nie jutro

Myślę, że uświadomienie sobie tej prawdy jest kluczem do sukcesu.
 "Od jutra jestem na diecie", "od jutra się uczę", " od jutra będę sprzątać codziennie" - to teksty, które wypowiadamy nieraz i nie dwa, a mimo wszystko, kiedy już następuje to "jutro", w naszym życiu nic się nie zmienia. Jeśli zaś weźmiemy pod uwagę to, co zamieściłam w tytule posta, to może się okazać, że "jutro" nastąpi. Robiąc pierwszy krok dzisiaj, jutro będziemy mieć ochotę zrobić drugi krok i iść naprzód, kontynuować nasze dzieło. Jeśli dziś zachowasz dietę, to jutro nie zjesz tony słodyczy, żeby dzisiejszy dzień diety nie poszedł na marne, jeśli dziś przeczytasz pierwszy rozdział książki, to po drugi sięgniesz jutro, żeby nie zapomnieć o czym był pierwszy.
A zatem do dzieła, już teraz zacznij realizować swój życiowy scenariusz!



Na zdjęciu kawa po wiedeńsku, którą wczoraj piłam w naszym Caffe latte Pub

sobota, 29 czerwca 2013

Gdzie mieszka pani Dulska?

Czy wyprowadziła się już z Polski?
Oczywiście przytoczyłam nazwisko bohaterki dramatu Gabrieli Zapolskiej (Moralność Pani Dulskiej). 
Wiemy, że postać Anieli Dulskiej nie istnieje, ani nigdy nie istniała, ale taka osobowość, jaką ona była, już od wiekówma miejsce bytu w naszym społeczeństwie. Przytoczę cytaty z lektury, które do dziś są aktualne dla Polaków.

""Moja pani! Na to mamy cztery ściany i sufit, aby brudy swoje prać w domu i aby nikt o nich nie wiedział. Rozwłóczyć je po świecie to ani moralne, ani uczciwe. Ja zawsze tak żyłam, ażeby nikt nie mógł powiedzieć, iż byłam powodem skandalu. Kobieta powinna przejść przez życie cicho i spokojnie."


" ( ) byt zabezpieczony to podstawa życia. A co do męża, można go uchodzić. Pensję zabierać, gdy zafasuje - co dzień dwie szóstki na kawę do łapy, a cygara samej kupować i suszyć na piecu. Inaczej taki pan może cię zrujnować."

"Będzie znów można zacząć żyć po bożemu "



Boimy się opinii innych ludzi, zastanawiamy się, co ktoś sobie pomyśli, gramy jakieś wymyślone role przed innymi ludźmi, 

I ja sama na tym się złapałam wielokrotnie. Często rezygnuję ze swoich planów, bo tak nie wypada, bo inni robią coś innego, pewnie to, co oni robią, jest poprawne, zmieniam decyzję tak, żeby innym pasowały.




Nie chcę być Anielą Dulską!

piątek, 28 czerwca 2013

Anja...

No cóż, nigdy nie lubiłam Anji Rubik.

Za hipsterskie imię, za to, że jest brzydka, że robi z siebie gwiazdę w Polsce, po prostu za to, że jest, pełno jej w gazetach, telewizji i wszędzie (wiem, nie powinno się tak o nikim mówić, ale czytaj dalej).
Dziś bardzo niechętnie i z nudów przeczytałam wywiad, którego udzieliła dla miesięcznika PANI (numer z maja). Z każdym wypowiedzianym przez nią zdaniem, moja opinia o Anji się zmieniała. Chyba dopiero teraz ją poznałam, wcześniej oceniałam po pozorach, dziś patrzę na to, co sobą prezentuje, co jest ważne w jej życiu. Pismo, które wydaje, czyli 25 Magazine kieruje do niezależnych kobiet...
Ok, próbowałam ułożyć pasujący wstęp, a chodzi o to, iż polubiłam Anję za to, że ładnie mówi o seksie.

...dziś boimy się nagości i ciała takim, jakie ono jest naprawdę - bez retuszu i otoczki glamour. Z jednej strony mówi się, że naturalność jest piękna, a z drugiej kanonem urody stała się sztuczna lalka Barbie. Przez to kobiety wpadają w kompleksy, robią kolejne operacje plastyczne i w efekcie wszystkie wyglądają, jak klony.


Kiedy byłam dzieckiem, a w telewizji pokazywano scenę łóżkową, nikt nie wyrzucał mnie z pokoju, ani nie zasłaniał mi oczu. Dzięki temu zdrowo postrzegam seks - jako coś naturalnego, co ma sprawiać przyjemność. Denerwuje mnie, że dziś seksualność kobiet jest tłumiona. Jak mężczyzna folguje swoim potrzebom, to jest casanovą, a jak dziewczyna lubi zabawę, to od razu jest dziwką.






Spodobała mi się także jej odpowiedź na pytanie o "50 twarzy Greya"
Ta książka to harlequin z większą ilością seksu.


Oprócz tego z jej słów emanuje pasja, widać, że Anja potrafi wziąć sprawy w swoje ręce, zając się życiem, odwagi jej nie brakuje! Myślę, że jeszcze kilka wywiaów i staniemy się bliskimi, rozumiejącymi się kumpelami.
Wiem jednak, że jest wiele osób, które za Anją nie przepadają. Ona sama jest tego świadoma, a nawet sama doprowadza do takiego stanu rzeczy:
Mnie się wszyscy boją (...) Nie ulegam łatwo emocjom, więc sprawiam wrażenie osoby zimnej i zdystansowanej. Jednak nie walczę z tym, bo dzięki temu mam święty spokój.


PS
A jak teraz oglądam zdjecia, to muszę przyznać, że modelką jest niezłą, a obiektyw ją kocha!

W dodatku to świetna wizytówka Polski na arenie międzynarodowej, a zatem nie pozostaje nam nic innego, jak poznać Anję bliżej, a z czasem może nawet ją pokochać ;)



czwartek, 27 czerwca 2013

27 czerwca 2013

Dziś czwarta rocznica naszego związku, od czerwca 2009 jesteśmy z Markiem parą. Nie chcę się chwalić, tylko sama się zastanawiam, co sprawiło, że jesteśmy razem już tak długo.
Jego wyrozumiałość, akceptacja moich głupich pomysłów i decyzji, cierpliwość,
moja chęć przeżywania nowych, pięknych rzeczy u boku ukochanej osoby,
nasza umiejętność wybaczania, wspólnego rozwiązywania problemów, chęć spędzania ze sobą każdej wolnej chwili. 


Na początku mówiono nam, że to się nam znudzi, ale na szczęście się to nie stało.
Brzmi, jak podsumowanie, ale nim nie jest, to wręcz początek czegoś nowego, jeszcze piękniejszego!


piątek, 21 czerwca 2013

odpoczynek - ważna rzecz!

Nie umiemy odpoczywać. To fakt.
 Nawet, jak mam dzień wolny od pracy, to cały czas coś robię, nie koniecznie coś pożytecznego, ale zawsze jest to coś, co mnie nie relaksuje, częściej stresuje, denerwuje, irytuje. Zaczynam jedną rzecz, nie kończąc jej, przechodzę do następnej. A co najgorsze, wiecznie nie mam czasu. Pani Ewa Woydyłło, na łamach miesięcznika SKARB wskazuje kilka sposobów, które pomagają nam się  zrelaksować. Na pierwszym miejscy stawia aktywność fizyczną, ruch na świeżym powietrzu. Dalej wymienia regularne przebywanie w towarzystwie ludzi życzliwych, pogodnych i nienarzekających, szukanie dla siebie różnorodnych rozrywek relaksujących i przyjemnych, oraz oddanie się pasji. Zgadzam się z każdym z jej pomysłów, a zatem po pracy śmigam na rower z siostrą, przeczytam kolejny rozdział książki i posegreguję pocztówki, które od lat zbieram!

Ach... gdyby tacy panowie ze mną jechali, to nigdy bym z tego roweru nie schodziła...



Zapraszam też tu: fb

środa, 19 czerwca 2013

Świat się zmienia

Ostatnie 20 - lecie to czas niezwykły, wręcz nastanie nowej ery - ery komputerów. Zmiany te były bardzo dynamiczne, niemal  dnia na dzień. Jeszcze kilka lat temu, moja kuzynka będąc w Hollywood musiała się bardzo ograniczać, jeśli chodzi o robienie zdjęć, żeby czasem nie wypstrykać całej kliszy na wzgórzu, gdzie ustawione są te litery, ja będąc w Tatrach z rodzicami o tym nie pomyślałam i zużyłam całą kliszę na szlaku, a gdy dotarliśmy do Morskiego Oka, już nie było wolnych miejsc, żeby tam zrobić zdjęcia. Właściwie, w tak małej miejscowości, jak nasza, niewiele osób w latach 90. miało aparat. Moi rodzice, biorąc ślub w 1993 poprosili jednego pana, żeby był fotografem na weselu, on ustawiał ich, kazał i m przyjmować różne fajne pozy, wchodził na ławki, pod stoły... Wszyscy liczyli na to, że będzie cała masa cudownych fotek. Po weselu rodzice czekali, czekali... aż przyniesie, a w końcu się przyznał, że zapomniał włożyć kliszę do aparatu. Mama nie ma ani jednego zdjęcia z wesela ;) Mimo różnych wad, myślę, że taka sytuacja miała też swoje dobre strony. Nie było sweet fotek robionych 'z ręki', czy w lustrze i nie każdy uważał się za fotografa, a dziś niestety tak jest.





"Katarzyna II. Caryca Rosji. Romans historyczny" Eugeniusz Zabel


To mój pierwszy raz, kiedy sama, z własnej, nieprzymuszonej woli, przeczytała książkę historyczną. Dokładnie, jak sam autor określił, jest to romans historyczny. Cóż, prawda jest taka, że w szkole historii uczyć mi się nie chciało, a teraz po maturze, chciałabym wiedzieć wszystko :)
Książka opowiada historię carycy Katarzyny II, która jako 14 - letnia księżniczka niemiecka, została poślubiona Piotrowi Wielkiemu. To on miał być następcą carycy Elżbiety, jednak szybko został z tronu usunięty i zamordowany, a władzę objęła jego żona. Książka opowiada o tym, jak nieszczęśliwą kobietą była młoda Katarzyna u boku swego męża, ale też o tym, jak z czasem nauczyła się zaspokajać swoje żądze. Otóż istniała taka pozycja, jak osobisty adiutant Jej Cesarskiej Mości, który po prostu był je kochankiem. Przez całe życie Katarzyna miała u swego boku pięknych ciałem, nie zawsze inteligentnych, ale przeważnie młodszych od siebie mężczyzn. Nawet jako 60 - letnia kobieta, miała 24 - letniego "przyjaciela". Niestety dawała się łatwo oszukiwać, wodzić za nos, dawała sobą manipulować...
Bardzo zachęcam do zapoznania się z historią Katarzyny. Nie mówię, że trzeba przeczytać od razu książkę, ale chociaż jakiś artykuł, o tej potężnej, lecz bardzo kruchej kobiecie.


wtorek, 18 czerwca 2013

"Pieskie życie mojego kota" Karolina Macios

Karolina Macios Pieskie życie mojego kota
To pierwsza książka tej krakowskiej autorki, jaką przeczytałam. Opowiada o dziewczynie, która ma na imię Ada, jej hiszpańskim chłopaku (Jose) i jego bardzo dziwnej ciotce, która przyjeżdża z wizytą do ich mieszkania, przygarnia psa - przybłędę, o klubie, który Ada założyła wraz z siostrą, która (ta siostra) rozstała się ze swoim mężem i teraz "randkuje", z tajemniczym osobnikiem, który okaże się być... oraz o ich matce, która z sanatorium przywiezie do domu dziwnego mężczyznę, o chorobie lokomocyjnej i o inwazji karaluchów. Myślę, że tym wywodem, przepełnionym słowem "który" udowodniłam, że książka jest bardzo wielowątkowa. Opowiedzianych zostało w niej wiele historii. Autorka posługuje się genialnym humorem, naprawdę, momentami śmiałam się na głos. Dobrze się czyta, nie jest nuda, tylko zakończenie mnie zawiodło. Ale to wcale nie oznacza, że jest mocno przewidywalne, wręcz przeciwnie, liczyłam na końcówkę pełną tragizmu, zdrad, nienawiści, a okazało się, że wszyscy, którzy na pozór mieli coś na sumieniu, są 'dobrzy'. Mimo tego małego niedociągnięcia, polecam książkę ;)
Coś dla siebie znajdą w niej też kobiety, które czują się wyzwolone, wolne od wpływów mężczyzn, gdyż w książce autorka sugeruje, że nigdy do końca nie jest się uwolnionym od płci brzydszej ;)




***********
Jeśli kogoś interesuje, co się dzieje u mnie prywatnie, zapraszam na PHOTOBLOGA

niedziela, 16 czerwca 2013

"Pokuta" Anne Rice

Szczerze powiem, że biorąc tę książkę z biblioteki, nie do końca byłam przekonana, czy mi się spodoba, czy będzie mi się chciało ją przeczytać. Na szczęście okazało się, że moje obawy nie były potrzebne, pochłonęłam książkę jednym tchem i bardzo się ucieszyłam, kiedy poszłam oddać i bibliotekarka powiedziała, że to pierwsza część, dłuższej całości!
Ale do rzeczy... Pokuta rozpoczyna się przybliżeniem czytelnikowi sylwetki płatnego zabójcy - Toby''ego O'Dare. Czas akcji - współczesność, miejsce - jakieś miasto w USA. Przedstawione są rozterki tegoż zabójcy, gdyż kolejnego aktu morderstwa ma dokonać w hotelu, który dotychczas był dla niego kryjówką, azylem. Później, przy pomocy retrospekcji, dowiadujemy się o jego losach, które toczyły się, zanim zaczął zarabiać na odbieraniu innym życia. Opowiedziane jest jego dzieciństwo - ojciec, policjant, zginął w więzieniu, matka wpadła w alkoholizm, utopiła w wannie dwójkę młodszych dzieci i sama popełniła zabójstwo. Część ostatnia tej książki toczy się w XIII - wiecznej Anglii, gdzie nasz bohater jest... zakonnikiem, broniącym prześladowanych Żydów!
Dziwne połączenie i na pewno zastanawiasz się, jakim cudem autorce udało się połączyć tak różne przestrzenie, środowiska i sytuacje w jedną, spójną historię. Tego Ci nie powiem, ale zachęcam do sięgnięcia po tę książkę. Całość nosi tytuł Czas Aniołów i już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła sięgnąć po następną część!


W jednej książce opowiedzianych zostało tyle historii, że jeśli autorce zależałoby tylko na kasie, czy sławie, to spokojnie mogła napisać kilka książek, ale ona wolała zrobić jedną, a dobrą ;)


książkowo

Co robię, kiedy nie piszę i nie odwiedzam Waszych blogów? Pracuję i czytam. Każdą (no może prawie każdą) chwilę spędzam z książką w ręku. W czerwcu już udało mi się przeczytać Pokutę Anne Rice, Pieskie życie mojego kota Karoliny Macios oraz Katarzyna II. Caryca Rosji Eugeniusza Zabel. Każda z tych książek była inna, pod wszystkimi względami. Jeśli szukacie fajnych książek, albo chcecie wiedzieć, czy jakaś książka jest warta uwagi, to możecie tu zaglądać w najbliższych dniach. Postaram się opublikować kilka krótkich recenzji!


Co do bloga, najgorszą rzeczą, jaką mogę sobie zarzucić, jest niestety brak systematyczności.

Miłej niedzieli!

poniedziałek, 3 czerwca 2013

poniedziałki

Kto wymyślił poniedziałki? Dawać mi go tu! Zawsze sceptycznie podchodziłam do ludzi, którzy przeżywali poniedziałki niemal, jak... mrówka okres. Dzisiaj jednak sama na własnej skórze przekonałam się, że ja też nie lubię poniedziałków. Po dwóch w połowie przespanych nocach (wesele) pobudka o 8 nad ranem była koszmarem. Nie pomogła kawa, nie pomogła druga kawa, nie pomogła earl grey tee. Jestem padnięta i zaraz chyba zapadnę w głęboki sen. Jutro do pracy mam na 11, więc teoretycznie mogę pospać dłużej. Zastanawiam się, co przygotować sobie dzisiaj na kolację, może macie jakiś pomysł? Pozdrawiam słonecznie!


PS
Dziś o 20:30 na RMF FM będzie premiera nowego singla zespołu ENEJ. Ja  już nie mogę się doczekać!

niedziela, 2 czerwca 2013

Tak, jestem kobietą.


Nie zawsze będziesz mnie umiał zrozumieć, czasem łatwiej jest przeprogramować mikrofalówkę, żeby kosiła trawnik, niż pojąć, o co mi chodzi. Tak, przechodząc przez drogę jednokierunkową, oglądam się w obie strony, nie wiem sama, ile par butów posiadam, kupuję ubrania, których później w ogóle nie noszę. Owszem, popycham drzwi, gdy  wyraźnie jest napisane 'ciągnąć', często wchodzę do pokoju i nie pamiętam, po co tam przyszłam, śmieję się coraz bardziej, próbując wytłumaczyć z czego się śmieję, spędzam dużo czasu przed lustrem, nigdy na spotkania nie przychodzę punktualnie. Jeśli nie mam ochoty o czymś opowiadać, mówię "długa historia". Tak, noszę szpilki, chociaż jest w mi w nich niewygodnie, czasem wolę zmarznąć, byle tylko dobrze wyglądać. Czasem lubię się tylko poprzytulać, mogę spędzić wiele godzin milcząc. Owszem, ciągle jestem na diecie, a mimo to, jem wszystko. Tak, jestem kobietą ;)


A ja w ten weekend mam wesele, dlatego nie mam czasu, żeby Was odwiedzić, ale nadrobię to w najbliższych dniach!

sobota, 1 czerwca 2013

dokąd to pójdziemy dziś

"Nigdy nie wiesz, dokąd dojdziesz, stojąc na początku drogi, ale jeśli nie zrobisz pierwszego kroku, to pozostanie dla ciebie niewiadomą na zawsze" 
Jaki morał tych słów? Że warto ryzykować? Że trzeba być odważnym? A może, że trzeba umieć się zdecydować. No własnie, to jest najgorsze, deklaracje, decyzje, kiedy jeszcze tak naprawdę nie wiemy, jakie one będą miały skutek, co przyniosą w naszym życiu, co zmienią, czy przyniosą straty, czy korzyści. Jednak druga część tego cytatu (ta po 'ale')  bardzo kusi, zachęca, że czasem warto sprawdzić, warto poznać tę niewiadomą, sprawić, by stała się wiadomą. Z każdej drogi można zawrócić, a więc prawie nic nie stracimy, jeśli spróbujemy, a potem się wycofamy, a jednocześnie możemy wiele zyskać! 

Konkretniej? Zastanawiam się, czy nie pojechać do Austrii w ramach projektu Au pair... ;) Co o tym myślicie? Może znacie kogoś, kto wziął w tym udział?

Pozdrawiam!