Obserwatorzy

środa, 30 października 2013

Tak pięknie jest żyć!

Nie przypominam sobie, kiedy ostatnio było tak wiele ładnych dni jesienią, jak w tym roku. Złote drzewa, liście, słońce... złota jesień. Kilka dni temu, naładowana endorfinami, wybrałam się na spacer, gdzie pstryknęłam kilka zdjęć. Naprawdę, widoki były zapierające dech w piersiach, uśmiechnięci ludzie, wesołe dzieci, piękny krajobraz...po prostu sielanka. 








niedziela, 27 października 2013

Targi Książki w Krakowie

Już od jakiegoś czasu wiedziałam, że taka impreza się szykuje. Wczoraj tak dokładnie zobaczyłam, kogo można będzie tam spotkać i dzisiaj się wybrałam. Spacerowałam między alejkami, rozmawiałam z kilkoma osobami, przeglądałam książki i zrobiłam sobie kilka zdjęć ze znanymi osobami i mam ich autografy ;) Z gwiazdami nie można było za bardzo rozmawiać, ponieważ tak długie kolejki stały, że każdy miał właściwie tylko kilka sekund na spotkanie z daną osobą. I tu zauroczyła mnie pani Ania Popek, która każdego zapytała, skąd jest, czym się zajmuje, uśmiechała się... wspaniała osoba! Oczywiście pani Teresa tak samo, dwa słowa z każdym zamieniła. Moje serce "skradła" pani Agnieszka Więdłocha, ponieważ ona wczoraj miała takie oficjalne spotkanie z fanami, gdzie dawała autografy i można było robić sobie z nią zdjęcia. Dzisiaj natomiast charytatywnie rozprowadzała kalendarze, z których dochód w całości pójdzie na jedno z hospicjów. Ona sama pozowała do zdjęć, które są zamieszczone  w tym kalendarzu. Z wyżej wymienionymi osobami mam zdjęcia i autografy, natomiast widziałam także Martynę Wojciechowską, Katarzynę Grocholę, czy Jana Nowickiego. Natomiast jeśli chodzi o Roberta Lewandowskiego, Marcina Prokopa i Szymona Hołownię, to do tych panów ustawiały się tak długie kolejki fanów, że mnie zabrakło cierpliwości i już nie czekałam na autograf. Przyznaję, że to było dla mnie ważne wydarzenie, jeszcze nigdy nie spotkałam na raz tylu wspaniałych osób. Oto mała fotorelacja: 

JAN NOWICKI


 AGNIESZKA JASTRZĘBSKA


ROBERT LEWANDOWSKI

ANNA POPEK I MAGDALENA KRUPA - siostry! :)


 MARTYNA WOJCIECHOWSKA



 TERESA LIPOWSKA

 AGNIESZKA WIĘDŁOCHA


 HOŁOWNIA

To był naprawdę udana niedziela, a nadchodzący tydzień, miejmy nadzieję, tez taki będzie, chociażby dlatego, że kończy się we czwartek! 

wtorek, 22 października 2013

Słoneczko i malinowy dżem

Dzisiaj był (a nawet ciągle jest) piękny dzień, chociaż od rana się na to nie zapowiadało. Po pierwsze zaspałam (plus jest taki, że się wyspałam), ale miałam zaledwie pół godziny, żeby się ogarnąć i jeszcze zdążyć na tramwaj. W międzyczasie zaparzyłam sobie kawę, której nie zdążyłam wypić. Potem wuef, a następnie wykład. W przerwie między tymi dwoma rzeczami, kupiłam sobie espresso z mlekiem z automatu (żeby nadrobić brak kofeiny, spowodowany późnym wstaniem z łóżka), nawet nie zaczęłam pić, wylałam cały kubek na swoje spodnie i notatki koleżanki, z którą siedziałam. Pech? Na szczęście te przykre wydarzenia z rana, zrekompensowała mi dzisiaj pogoda (cudowna, jesienna, słoneczna) i łyżeczka dżemu malinowego, domowej roboty. Mam nadzieję, ze dzień się równie miło zakończy, teraz zabieram się za naukę - Sokrates, Platon, filozofia... Zdjęcia niżej zamieszczone pochodzą z mojego instagrama, oraz z tej strony.





niedziela, 20 października 2013

Polacy, polaczki

Wszechobecna zazdrość, zawiść z jednoczesnym brakiem pomysłu na siebie, brakiem chęci i zrozumienia - to właśnie cechy charakteryzujące nasz naród. Sukces innych jest dla nas zawsze czymś podejrzanym, zamiast traktując go, jako motywację dla siebie, hejtujemy, widzimy wszędzie podstęp, kłamstwo i podejrzane interesy. Dowcip, który poniżej udostępniam, znalazłam pod postem na blogu Ania maluje. Post nosi tytuł O bólu dupy Polaków i polecam go przeczytać! 

http://www.pinterest.com/pin/50524827040056145/

Diabeł w piekle przeprowadza inspekcje. Podchodzi do pierwszego kotła, którego pilnuje aż 10 diabłów i pyta:
-dlaczego aż 10 diabłów pilnuje tego kotła?
-bo w tym kotle gotują się Amerykanie, oni są ambitni i każdy co chwilę usiłuje wyskoczyć
Lucyfer idzie dalej i zauważa kocioł, a przy nim 5 diabłów. Podchodzi i pyta:
-czy tu tylko 5 diabłów wystarczy?
-tak, w kotle gotują się Anglicy, są ambitni, ale przy tym trochę flegmatyczni więc 5 wystarczy
Następnie lucyfer podchodzi do kotła przy którym stoi jeden diabeł i zadaje mu pytanie:
-czy Ty tu sam wystarczysz, aby przypilnować kotła?
-tak bo w kotle gotują się Niemcy, to zdyscyplinowany naród, więc jeden diabeł wystarczy
Lucyfer idąc dalej zauważa kocioł, którego nikt nie pilnuje. Chodzi i szuka jakiegoś diabła, który by mu wyjaśnił zaistniałą sytuację, aż w końcu znajduje gdzieś odpoczywającego diabła, więc podchodzi i pyta:
-dlaczego nikt nie pilnuje tego kotła?
-bo w nim znajdują się Polacy
-Czy Ci ludzie nie chcą wydostać się z tego kotła?
-ależ chcą, tylko jak już jeden próbuje się wydostać i wspina się na ściankę, to reszta go łapie i ściąga z powrotem na dół

piątek, 18 października 2013

bawię się świetnie :D

Dzieje się, nareszcie się coś dzieje! Znalazłam sobie tyle zajęć, że teraz się zastanawiam, czy podołam, miejmy nadzieję, że tak. Oprócz studiowania, chciałam się zająć wolontariatem, jakimś zbieraniem doświadczenia, nie tylko w kierunku dziennikarskim. Wyszło tak, że jestem w dwóch, a być może w trzech miejscach, gdzie oprócz realizowania pasji dziennikarskiej, będę mogła poszerzyć swoją wiedzę praktyczną w tej dziedzinie. CIESZĘ SIĘ! Najbardziej z tego, że będę robić to, co lubię, będę pracować na facebooku, będę przebywać z wspaniałymi ludźmi! Jeśli wszystko ogarnę i wszystko wypali, to napiszę tu o szczegółach. Póki co, życzę miłego weekendu!



PS
Może zdziwił Was ten post-reportaż, który wczoraj opublikowałam. To również pewien etap tego, co teraz robię, i zachęcam Was do przeczytania go i skomentowania, nie tylko sytuacji, którą tam opisałam, ale też tego, czy jest on dobrze napisany technicznie.

czwartek, 17 października 2013

Reportaż pt. JAK I KIEDY MŁODZI LUDZIE WCHODZĄ NA RYNEK PRACY?

JAK I KIEDY MŁODZI LUDZIE WCHODZĄ NA RYNEK PRACY?

   Mamy wszechobecny kryzys, wiele osób narzeka na brak pracy, dla ludzi z wyższym wykształceniem, brakuje wakatów. By dostać pracę, trzeba się nieraz wykazać wręcz nadzwyczajnymi umiejętnościami. Istnieje jednak grupa ludzi młodych, a nawet śmiało można powiedzieć bardzo młodych, którzy poświęcają swoje wakacje, ferie, weekendy na rzecz pracy. Gdzie znajdują zatrudnienie? 

A MOŻE GÓRY, A MOŻE MORZE?

  Aby znaleźć odpowiedzi na to pytanie, wystarczy wybrać się w miejsca rozwinięte pod względem turystycznym, szczególnie w sezonie letnim. Tam na każdym stoisku z pamiątkami, w wielu restauracjach, hotelach, sklepach, na różnych stanowiskach (od sprzedawców, przez kelnerów, pomoc kuchenną, po sprzątaczki) zatrudnieni są nastolatkowie. Niektórym z nich, do pełnoletności brakują nawet 3 lata, a mimo to nie korzystają z uroków wakacji i słonecznej pogody, tylko podejmują pracę.  W jakim celu? Pierwszą osobą, którą o to pytam, jest pani Maria Ł., obecnie 19-letnia studentka.  -Pracować zaczęłam, kiedy miałam 16 lat. Zatrudniono mnie w restauracji, na okres wakacji. Nudziłam się w domu, a tam pracowały moje koleżanki, więc stwierdziłam, że razem jakoś milej nam upłynie ten czas w pracy. Przy okazji zarobiłam w swoim życiu pierwsze pieniądze.  Pani Maria mieszka w górach, w miejscu, gdzie największy ruch turystyczny jest latem. Innym przykładem jest pani Dorota K., mająca lat 18, uczennica trzeciej klasy liceum,. Pracowała w wakacje w muzeum, jako przewodnik, a teraz dorabia sobie w tym samym miejscu w weekendy, jednocześnie przygotowując się do matury. -Pracowałam, ponieważ chciałam spróbować czegoś nowego, a oczywiście wiązało się to z chęcią zarobienia pieniędzy. Był to dla mnie duży krok w dorosłość, bo w pewnym stopniu stałam się niezależna, a poza tym miałam do czynienia z różnymi ludźmi i różnymi charakterami. Przekonałam się, jak to naprawdę w życiu może być. Obecnie pracuję tylko w soboty i absolutnie nie przeszkadza mi to w wykonywaniu obowiązków szkolnych, staram się poświęcać więcej czasu na naukę w tygodniu, szczególnie w piątek, a poza tym pracując do 16:00 mam jeszcze dużo czasu wieczorami. Praca  w zespole również dużo mnie nauczyła i stałam się bardziej odpowiedzialna jeśli chodzi o podejmowanie decyzji. 
Tuż przed sezonem letnim, większe nadmorskie kurorty, szukając młodych ludzi do pracy, oferują im zakwaterowanie. Taka sytuacja to świetne wyjście dla młodzieży, która chce sobie dorobić, a przy okazji, w wolnym czasie, zrelaksować się na przykład nad morzem. To takie połączenie przyjemnego z pożytecznym. Nie brakuje również prac, a raczej zleceń dla młodych ludzi, w innych miejscach, nie koniecznie związanych z turystyką. Idealnie pasującym tu przykładem są kolporterzy ulotek w miastach. Moją rozmówczynią jest Kinga, która w liceum, podczas roku szkolnego, zajmowała się rozdawaniem ulotek. Dziewczyna energiczna, bardzo kontaktowa i zaradna. -Zdecydowałam się na tę pracę, ponieważ chciałam sobie dorobić pieniędzy, żeby być w pewien sposób niezależną i nie brać ich od rodziców. Pracowałam po lekcjach w tygodniu, w weekendy, i inne wolne dni. Zależało to również od tego, kiedy dostawałam zlecenia. Jeśli pracowałam w dni powszednie, to tak po 2 godzinki przez 2-3 popołudnia w tygodniu, a w weekendy po 5 godzin. Nie kolidowało to ze szkołą, bo zawsze to tak rozplanowałam, żeby było dobrze, a na dodatek miałam świetnego szefa, który był wyrozumiały, i jak czegoś nie zdążyłam zrobić w terminie z powodu nauki, czy choroby, to dostawałam dodatkowy termin. 
MAM COŚ DO ZAOFEROWANIA
   Inną opcją jest inicjatywa własna, samodzielne wychodzenie z propozycją pracy na rynek. Młodzi, kreatywni ludzie, wymyślają zadania, które mogliby wykonywać, jednocześnie zyskując za nie zapłatę. Szukają zleceń, które do nich pasują i tak na przykład opiekują się zwierzętami, robią zakupy starszym ludziom, koszą trawniki... Takich ofert, jak te: Chętnie zaopiekuję się psami lub kotami. Mam z nimi dobry kontakt, znam się na ich pielęgnacji   czy Jestem studentem. Chętnie posprzątam strych, skoszę trawnik, za wynagrodzeniem jest w Internecie bardzo dużo. Młodzi szukają też pracy, którą będą mogli wykonywać za biurkiem, zdarza się na przykład, że zarabiają grając w gry online.  Młodzież szuka sobie zajęć, chce się rozwijać, poczuć przynajmniej namiastkę dorosłości. „Umożliwiając młodzieży pracę w okresie wakacji mamy na uwadze nie tylko fakt zdobycia przez nich środków finansowych np. na wypoczynek, ale również ułatwienie zdobycia doświadczenia zawodowego, które może mieć znaczący wpływ na ich przyszłą karierę zawodową”. To słowa pani Zofii Pieniążek z krakowskiego Młodzieżowego Biura Pracy, zamieszczone na jednej ze stron internetowych. 
CO Z NAMI BĘDZIE?
   Widać, że w powyższych przypadkach głównym  motywem było zapełnienie wolnego czasu, i pewna chęć usamodzielnienia się, co według mnie bardzo się ceni u młodych ludzi, którzy są świadomi tego, że w życiu czeka ich wiele obowiązków, a wypełnianie ich, najlepiej jest zacząć, jak najwcześniej. Największy podziw budzą ci, którzy łączyli obowiązki szkolne, domowe i zawodowe. Takie podejście może młodym ludziom w przyszłości ułatwić robienie kariery, będą bardziej zorientowani w sytuacji, jaka panuje na rynku zawodowym. Ktoś powie, że dla pracodawcy taka praca, jak sprzątanie, czy bycie kelnerem, nie będzie miała znaczenia. I tu się może mylić, gdyż wielu pracodawców zwraca uwagę na inicjatywę młodych ludzi, na ich zapał do pracy. 
Warto zaznaczyć, że wszyscy ci ludzie jeszcze się uczą, są studentami. Nie wiedzą, jak będzie wyglądać ich prawdziwe, dorosłe życie zawodowe, ale wiedzą, że im prędzej zaczną zbierać doświadczenie i te tzw. miękkie umiejętności,jakimi są na przykład umiejętność komunikacji, czy łatwość w nawiązywaniu relacji, tym łatwiej im później będzie osiągnąć sukces. Z drugiej jednak strony, nie tylko kariera jest dla nich ważna. Cenią sobie doświadczenie, jakie uzyskali pracując w grupie z innymi ludźmi, znajomości, które nawiązali. To pozwala im się wyróżnić z tłumu, z całej masy młodych ludzi. Miejmy nadzieję, że właśnie takich osób za kilka lat będą szukać pracodawcy.
http://www.pinterest.com/pin/392587292488195132/


poniedziałek, 14 października 2013

Kraków - znowu ;)

Ostatnio wrzuciłam dwa dłuższe posty, takie do poczytania, więc dzisiaj będzie totalnie zdjęciowo. Wszystkie poniższe fotografie powstały dzisiaj, podczas wycieczki firmowej, na Wawel.  Ja tymczasem czytam sobie przykładowe dyktanda w internecie, gdyż jutro sama będę takie pisać na przedmiocie, który zwie się Kulturą języka. We środę mamy inaugurację (tak, dopiero teraz), więc jutro po południu i pojutrze mam wolne. 



Pozłacana kopuła katedry:



Dziedziniec:


Piękna panorama miasta:







Piękna złota jesień:


A tu już ulica Kanoniczna:


I cudowna restauracja: 


Sukiennice:


Ozdoba płotu w jednym z ogródków - restauracji, mieszczących się w Rynku, w tle gotycki Kościół Mariacki:


sobota, 12 października 2013

Praca dla młodych

Nie od dziś wiadomo, że młodzi ludzie, nawet z tytułem magistra, mają problem ze znalezieniem pracy w Polsce.  Przyczyną jednak nie zawsze jest brak miejsc zatrudnienia, ale brak ludzi odpowiednich na dane stanowiska. W dzisiejszym świecie ogromną rolę odgrywają tzw. umiejętności miękkie, czyli te wypracowane przez samych siebie, a nie wyuczone na studiach. Sami pracodawcy twierdzą, że młodzi ludzie to taki masowy tłum, niczym się jeden od drugiego nie różni, a dla przykładu podają to, że większość np. wśród zainteresowań wymienia np.  sport, słuchanie muzyki, czytanie książek. Mówi się również, że jesteśmy pozbawieni umiejętności społecznych. Co to oznacza? Nie umiemy rozmawiać. Komunikacja przez smsy, przez czaty, chociażby na facebooku, nie jest tak bezpośrednia, jak rozmowa, a zwłaszcza rozmowa w cztery oczy. To sprawia, że podczas rozmowy kwalifikacyjnej, brakuje nam słów, albo wszyscy powtarzamy wyuczone frazy, typu:  jestem kreatywny, łatwo się dostosowuję... Warto zatem już na początku naszej drogi w dorosłości zmienić pewne przyzwyczajenia i na przykład zamiast tylko na FB klikać lubię to, zostawić komentarz, zamiast pisać SMS - dzwonić, a już najlepiej spotkać się ze znajomymi i porozmawiać, nawet o pogodzie. Weźmy się zatem do pracy już dzisiaj i sprawmy, żeby za kilka lat pracodawcy szukali takich osób, jakimi my będziemy!





Na podstawie artykułu pani Marty Piątkowskiej  pt. "Lubię to" vs. "mówię to"

dziękuję!

20000 tysięcy wyświetleń

 Dziękuję! <3


czwartek, 10 października 2013

Czemu tak, a nie inaczej?

Od dzisiaj, moją nową domeną są słowa dzień bez napisania czegokolwiek, jest dniem straconym. Nie, nie jest to obietnica, że od dziś posty na blogu będą się pojawiać codziennie. Chodzi o to, by polepszać warsztat dziennikarski, by codziennie się rozwijać, doskonalić. Dziś na zajęciach padło pytanie "czy Państwo chcą zostać dziennikarzami?". Ktoś mógłby powiedzieć, że takie pytanie nie jest do końca na miejscu na kierunku DiKS, ale, jakby się głębiej zastanowić... Czy ja chcę być dziennikarką? Niekoniecznie. Wybrałam ten kierunek, ponieważ on przybliża mnie do pewnego celu, który obrałam już dosyć dawno i chcę go osiągnąć (jest to jednocześnie moim marzeniem, więc wybaczcie, ale tu go nie ujawnię). Jeśli znajdę pracę związaną z dziennikarstwem, zwłaszcza prasowym, to będę zadowolona, ale nie to jest powodem, dla którego wybrałam akurat te studia. Studia dziennikarskie niesamowicie poszerzają horyzonty, poznaje się uwarunkowania, jakie występują między ludźmi, schematy postępowań, poznaje się metody badania świata, od tych najstarszych (np. sokratejskich), po bardziej współczesne, zagłębia się w tajniki prawa, a nawet, jak się dziś okazało - ekonomii. I to jest to, co mnie interesuje i to sprawiło, że wybrałam te studia. Ktoś powie, że po ty kierunku nie ma pracy. Ja odpowiadam, że po pierwsze wszystko się zmienia i to w dynamiczny sposób, więc ciężko przewidzieć, co będzie za 2 lata,a  co dopiero za 5, a po drugie, by znaleźć pracę, trzeba mieć co do zaoferowania potencjalnemu pracodawcy, nie wystarczy papierek potwierdzający wykształcenie, ale trzeba posiąść też wszelkie bezcenne umiejętności, które sprawią, że pracodawcy będą o nas zabiegać.
Myślę, że to ostatnie zdanie może być motywujące dla wszystkich ludzi, będących na kierunkach humanistycznych. 


wtorek, 8 października 2013

Paznokcie

Zdobienie paznokci gazetą. Czym jest? Świetny i prosty sposób na cudowny i oryginalny manicure. Ostatnio moja koleżanka przyszła na zajęcia z literkami na paznokciach. Od razu zapytałam, jak to się robi i okazuje się, że bardzo prosto. Wystarczy pomalować paznokcie jakimś jasnym lakierem (najlepiej białym, chociaż ja wybrałam jasny beż i też ładnie wygląda). Przygotować kilka kawałków zwykłej gazety i kieliszek alkoholu. Ja użyłam zwykłej wódki, chociaż niektórzy polecają taki alkohol z apteki, np. 70%, aczkolwiek myślę, że efekt jest ten sam, tylko w zwykłej wódce trzeba dłużej paznokieć moczyć. I co dalej? Moczymy paznokieć w wódce i przykładamy gazetę, lekko naciskając. W ten sposób na paznokciu odbijają się literki. Warto to jeszcze wzmocnić lakierem bezbarwnym. Efekt jest cudowny. Jeśli nie wyjaśniłam całego procesu dokładnie, to polecam obejrzeć filmik na  youtube: http://www.youtube.com/watch?v=t6DXZId-7B4.


poniedziałek, 7 października 2013

Kraków - Kazimierz



2. października zrobiliśmy mały wypad na Kazimierz. Chcieliśmy się przyglądnąć tej niezwykłej dzielnicy, która jeszcze w XIX wieku była osobnym miastem, oddzielonym od Krakowa odnogą Wisły, której już dzisiaj nie ma. Był on miejscem, gdzie przenikały się dwie kultury: żydowska i chrześcijańska. Dzisiaj wielką atrakcją turystyczną są przede wszystkim liczne synagogi, my zwiedziliśmy Synagogę Izaaka Jakubowicza, widzieliśmy tam kilka starych zdjęć, cudowne dekoracje oraz piękne polichromie z tekstami liturgicznymi. Nasi koledzy wchodząc do synagogi, obowiązkowo musieli założyć jarmułki. 


Oprócz tego podziwialiśmy oryginalne szyldy, pokazujące, jakie działalności prowadzili Żydzi. 


Byli stolarzami, szewcami, krawcami, mieli sklepy. Te oryginalne szyldy są prawdziwym ewenementem! W tej dzielnicy dziś znajduje się wiele restauracji z koszernym jedzeniem, wielokrotnie nawet  wystrojem nawiązującym do tradycji Żydów.





















Po wyczerpującej wędrówce zjedliśmy pyszne, kazimierskie zapiekanki, 



a na sam koniec wylądowaliśmy w... Komisariacie.



 Nie, nic nie przeskrobaliśmy, po prostu dawny komisariat, dzisiaj jest... pijalnią wódki ;)







 Wszystkim polecam wycieczkę na Kazimierz, panuje tam zupełnie inny klimat, niż na Rynku Głównym.