Obserwatorzy

czwartek, 10 kwietnia 2014

Buce Wszechmogący - recenzja filmu

     Będąc ostatnio w towarzystwie znajomych, zostałam delikatnie wyśmiana z tego powodu, że nie oglądałam filmu Bruce Wszechmogący. Może nie wyśmiana, ale znajomi byli mocno zdziwieni, że nie oglądałam tej komedii. Niektóre filmy mają tak, że już sam tytuł mnie nie przekonuje i tak było tym razem. Ale kiedy miałam wolny wieczór, postanowiłam sobie go włączyć (jest w całości na youtube). 
     Powiem tak - pomysł na film, na jego fabułę - niezły! Facet mający nieudane życie zawodowe, obwinia o to Boga, nie wierzy w Niego, wtedy Bóg decyduje, że odda mu swoją władzę, by Bruce przekonał się, że posada Boga nie jest taka łatwa. 
     Wielkie przesłanie, opowiedziane w lekki, komediowy sposób. Film można odbierać na dwóch płaszczyznach - jako zwykłą komedyjkę z historią miłosną w tle (w roli kobiety Jennifer Aniston), albo właśnie jako przekaz, który daje do myślenia, co dla nas jest najważniejsze, czy Bóg w ogóle istnieje? Druga opcja bardziej mi się podoba. 
     Tak ogólnie - POLECAM, jeśli nie macie nic ważniejszego do obejrzenia. Nie jest to tak naprawdę jedna z tych "głupawych" komedyjek, ale nie jest też wybitnie dobrym filmem.

1 komentarz:

  1. Ja też się zdziwiłam, że nie oglądałaś. To cudny film :D! Gdy byłam młodsza zawsze oglądałam go z braćmi <3

    OdpowiedzUsuń